środa, 1 maja 2013

Bratu

Tak się złożyło, że mój jedyny i ukochany brat musiał wyjechać za granicę (UK). Mimo doświadczenia zawodowego, kwalifikacji i umiejętności nie mógł znaleźć pracy w naszym mieście (sic!). Wyjazd ten "przeżywaliśmy" wszyscy: rodzice, ja z mężem a nawet moja teściowa, która Grzesia bardzo lubi ( a nawet trochę się w nim podkochuje:-)) No ale stało się - nie jego jednego spotkał taki los. Dziś rozmawiałam z G. na skype. Wiem, że jest w lekkim dołku psychicznym, i stąd też mój post - ku pokrzepieniu serca :-). G. nie chciał emigracji, w dodatku jest osobą bardzo rodzinną i "domową". Mieszka teraz w wynajętym pokoju. A właściwie w czterech zimnych ścianach + telewizor i łóżko. O warunkach jakie miał w rodzinnym domu może tylko pomarzyć. Znajomych jakichś tam niby ma, ale to jednak nie to samo co swoi kumple...Generalnie nastawienie i nastrój - trochę do d**y. Brat jest mądry, więc daje sobie czas i stara się trzymać najdzielniej jak potrafi. A ja... ja mam swoje odczucia, przeczucia i przemyślenia. Właściwie, można powiedzieć, że nie będąc w jego skórze i na jego miejscu nie powinnam zabierać głosu. Wydaje mi się jednak, że czasem warto na swoją sytuację spojrzeć z innej perspektywy. Patrząc na niego moimi oczami widzę młodego, wykształconego faceta, świetnie znającego język angielski (o czym wielokrotnie go zapewniano). Mającego swoje hobby i pasję. Wyjechał SAM, nieco ponad tydzień temu a już załatwił tam sobe pracę, mieszkanie, konto w banku i ubezpieczenie. Swobodnie porusza się po mieście i za chwilę pewnie kupi sobie samochód. W tej chwili jest na etapie gorszych dni, ale ja w tej całej sytuacji czuję wdzierający się promyk światła w jego życie. Pod skórą czuję, że to właśnie ważny moment i "ten" początek, który otwiera kolejną warstwę "cebuli" jego zycia :-). Wierzę, że trzeba się modlić o zdrowie dla G. bo wszystko inne zdobędzie własymi rękoma.

"Kiedy mówisz"
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno

odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz